piątek, 29 października 2010

127. Insomnia


Film sprzed niemal 10 lat, ale naprawdę wart obejrzenia. Al Pacino jest słynnym detektywem, który przyjeżdża wraz z partnerem na Alaskę rozwiązać sprawę tajemniczego morderstwa młodej dziewczyny. Wszystko przebiega rutynowo, aż do momentu zasadzki na domniemanego mordercę, w trakcie której zdarzenia zmieniają swój bieg i robi się dziwnie, strasznie i nic już nie wiadomo. Akcja rozgrywa się w rewelacyjnych plenerach, zapierających dech. Obsada doborowa - poza Pacino także Robin Williams i Hilary Swank. Całość udana, choć akcja rozwija się niespiesznie. Polecam!

sobota, 23 października 2010

Lara Croft and the Guardian of Light


Ostatnio na naszym Xbox 360 gramy w „Lara Croft and the Guardian of Light”. Jest to najnowsza odsłona przygód najsłynniejszej na świecie pani archeolog Lary Croft, która na stałe ma swoje miejsce w popkulturze.
W poprzednich częściach pod szyldem Tomb Raider (Hedonistka nie grała, Hedonista grał) Lara była sama, z części na część miała coraz większy biust (gracze zwracają uwagę na takie rzeczy:) i osoba grająca obserwowała akcję zza jej pleców. W Guardian of Light jest inaczej. Bohaterów jest dwóch: Lara i wojownik Totec, przeniesiony z czasów Majów. Gra jest skupiona na kooperacji, trzeba sobie bardzo pomagać i walczyć ramię w ramię. Pole bitwy widać z góry, jest dużo zadań do wykonania: gra jest dobrze zbalansowana pomiędzy logicznymi zagadkami (nie są banalne), eksplorowaniem ruin (w stylu Indiana Jones: zapadnie, włócznie, zwodzone mosty, ucieczki przed wrogiem) i walką z potworami przy użyciu zróżnicowanego arsenału. W grze zbieramy artefakty, relikwie, nowy typy broni, a także świecidełka pomagające w dalszym rozwoju postaci (czasami leżą sobie na drodze, ale w większości przypadków żeby je dostać trzeba wykonać poboczne zadanie, z reguły rozwiązać jakąś łamigłówkę albo zdobyć określoną liczbę punktów).
Gra składa się 14 plansz, ale planowane są różne atrakcje i dodatki. My przeszliśmy do tej pory siedem plansz i jesteśmy grą oczarowani. Pomijając to, że jest ciekawa i bez przerwy się coś dzieje to jest po prostu ładna i dopracowana graficznie, a muzyka podkreśla to, co dzieje się na ekranie. Każda plansza ma trochę inny klimat, inne niebezpieczeństwa i innych wrogów, jednak motywem przewodnim są ruiny z czasów Majów.
Polecamy. Trailer do obejrzenia tu.

piątek, 22 października 2010

126. Trick


Polski film sensacyjny. Nie jest to wprawdzie nic zbliżonego do "Vinci", a szkoda, ale dość dobrze się ogląda. Czasami nawet jest zabawnie, historia nawet, nawet. Szału nie ma, ale może być.

czwartek, 21 października 2010

125. Unbreakable


Katastrofa kolejowa i jeden, jedyny człowiek, który przeżył. Na dodatek bez najmniejszego zadrapania. Wiele lat wcześniej: rodzi się dziecko tak delikatne, że przy porodzie łamie ręce i nogi.
Ich losy splatają się w niesamowity i zaskakujący sposób i o tym jest ten film. Świetne role grają Bruce Willis i Samuel L. Jackson.
Cokolwiek więcej napiszę ujawnię za dużo, więc radzę obejrzeć.
Trzyma w napięciu do ostatniej minuty i jest po prostu niesamowity. Dawno nie widziałam tak dobrego filmu, tak zaskakującego i tak na serio mówiącego o rozrywkowym temacie.
Dobra, już nic więcej.
Naprawdę polecam!!!

niedziela, 17 października 2010

124. Fast food nation


Film krytykujący fastfoody. Podejrzewam, że miało być coś w stylu "Supersize me", ale nie wyszło. Nudny film, źle zagrany, nie podobał mi się. Nie chce mi się więcej pisać, bo szkoda czasu. Nie polecam.

sobota, 16 października 2010

123. RED

RED – retired, extremely dangerous. I wszystko jasne. Bruce Willis, Helen Mirren, Morgan Freeman, John Malkovich w doskonałej formie, wyluzowani, gotowi zabić z zimną krwią każdego, kto stanie im na drodze. Tak właściwie to oni stoją na drodze CIA, i to oni mają być zabici. Ale zabić RED to nie taka prosta sprawa. Fajny, rozrywkowy film na weekend. I jednocześnie kolejna zajebista adaptacja komiksu.

122. Exit through the gift shop

Świetny film dokumentalny o ludziach zajmujących się tak zwaną sztuką uliczną (nie mylić z lataniem ze sprayem po mieście i pisaniem że „Jasiu jest głupi”). Na początku poznajemy człowieka – Thierry’ego Guetta, który zupełnie przez przypadek trafił do tego środowiska, zaprzyjaźnił się z wieloma znaczącymi na tym polu artystami. Pozwolili mu nakręcić o sobie film, chodził z nimi na „akcje”, naklejał plakaty, malował mury. Historia jego życia jest zaskakująca i przybiera niesamowity obrót. Niesamowici, pełni pasji są też artyści, których pokazuje: Banksy, Shephard Fairey (ten, który wymyślił słynny czerwono-niebieski wizerunek Obamy) , Invader (tworzy wizerunki Space Invaders z płytek od kostek Rubika i przykleja je w zaskakujących miejscach na całym świecie, widzieliśmy jednego w Paryżu :) i wielu innych.
To, co nas przyciągnęło do tego filmu to Banksy – brytyjski street artist, z genialnymi pomysłami, o niepowtarzalnym stylu. Jest kopiowany na milion sposobów, jest idolem w swoim środowisku, zarabia niesamowitą kasę kiedy już zorganizuje jakąś wystawę. I nikt nie wie, kim tak naprawdę jest. W filmie nie pokazuje twarzy, jego głos jest komputerowo zmieniony. Jednak daje nam wgląd w swoje artystyczne życie, pokazuje niesamowite pomysły i prowokacje. Nie wiemy, czy znacie Banksy’ego. My go uwielbiamy. Niestety, długość życia tego rodzaju sztuki który uprawia jest mega krótka i w Londynie nie udało nam się znaleźć żadnego ze słynnych szczurków, czy innych charakterystycznych obrazków. Być może nie trafiliśmy na właściwą ulicę.
Warto obejrzeć ten film. Bo opowiada o pasji, która staje się siłą napędową i pozwala nieść przesłanie. Pasji, która koloruje szarą rzeczywistość. Pokazuje też jak przewrotna potrafi być współczesna sztuka, i że tak właściwie dziś wszystko może być sztuką, za którą ludzie chcą płacić ciężkie pieniądze. Polecamy!!!