poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Kolorowe cudowności na jesienne okropności :)

Jesień idzie, kotka zakopała się po czubek nosa w kocu, przed chwilą padało. Za oknem szaro i wstrętnie. Na szczęście ostatnio zostałam obdarowana przez Rodzinę kolorowymi cudownościami, które pomogą mi walczyć z jesienną deprechą :)
Niedawno miałam urodziny i dostałam: od Męża – zegarek Swatch, który nazywa się Color the Sky i od samego patrzenia na niego mam lepszy humor. Strasznie głośno tyka, więc w pracy na pewno nie zasnę :) Od Rodziców na jesienne deszczyska dostałam kalosze, widać mnie w nich z drugiego końca miasta, i dobrze. Może ktoś się uśmiechnie jak będę tuptać w deszczu z takimi kolorowymi serduszkami. A na koniec- perfumy od Teściowej „ Si, Lolita”. Opakowanie jest przeurocze, a zapach… mniammm!
Z takim ekwipunkiem jestem gotowa na jesień, zaraz zakładam kalosze i biegnę do miasta:) Teraz muszę pomyśleć nad wyposażeniem na zimę...

108. Defendor

Myślałam, że to będzie taki "Kick-ass" wersja z dużym chłopcem, ale nie. Główny bohater - Arthur jest nieco... wolniej myślący, niż jego rówieśnicy, a myślę, że ma około trzydziestki, jak nie lepiej. Uważa, że jest superbohaterem. Pod osłoną nocy rozprawia się ze złymi ludźmi, ubrany w czarny strój z literą D wyklejoną ze srebrnej taśmy. Oczywiście zadziera nie z tymi, co trzeba i niestety nie wyciąga wniosków z coraz bardziej dotkliwych pobić i coraz bardziej otwartych gróźb. Jego przyjaciółką jest młodociana prostytutka, szef ciągle usiłuje go wyciągać z kłopotów, a pani psycholog stara się go zrozumieć. Film jest momentami zabawny, ale generalnie bardzo smutny, a happy endu brak. Jednak warto obejrzeć.

niedziela, 29 sierpnia 2010

Dom Czekolady Cafe

Dziś na zakończenie udanej wycieczki do Torunia zjedliśmy coś pysznego w uroczym miejscu o nazwie Dom Czekolady Cafe. Jak sama nazwa wskazuje tematem przewodnim potraw i napoi jest czekolada właśnie, w różnych smakach, odmianach i konsystencji. Lokal jest położony w samym centrum starówki, na ulicy Szerokiej. Wnętrze jest przytulne, światło delikatnie przygaszone, a póki pogoda sprzyja do dyspozycji gości są dwa ogródki - jeden na Szerokiej, a drugi z tyłu kawiarni, z dala od zgiełku. My dziś spróbowaliśmy gorącej czekolady i espresso, oraz tortu o nazwie Luwr i deseru angielskiego z wiórkami czekoladowymi, które jaśniały tajemniczym blaskiem. Wszystko było pyszne, cena rozsądna, atmosfera przemiła. Polecamy: http://www.domczekoladycafe.pl/ .

piątek, 27 sierpnia 2010

107. Solomon Kane

W recenzjach, które czytałam na polskich stronach internetowych czasami są powypisywane totalne bzdury, jakby nie o tym filmie. Usiłowałam znaleźć datę polskiej premiery kinowej, bezskutecznie. Albo był i przegapiłam, albo nigdy nie będzie.
Skąd mi się wziął Solomon Kane, nie pamiętam. Wiem tylko, że od dawna chciałam ten film obejrzeć, później zapomniałam tytułu, na wakacjach za granicą zobaczyłam plakat i w końcu odbył się seans.
Film jest mroczny, ciągle pada, błoto po kolana i same straszności. Solomon Kane jest wprawny w walce, rozprawia się ze złem jakby to była bułka z masłem. Powiewa czarną peleryną i sieje zniszczenie, choć nie jest wolny od refleksji, ma chwile zwątpienia i zagubienia. Cały problem generalnie jest w tym, że jego dusza została zaprzedana diabłu bez jego wiedzy i teraz musi walczyć z jego wysłannikami. I uratować dziewczynkę, żeby odkupić swoje grzechy.
A tak serio, to film jest zachwycający jeśli chodzi o stronę wizualną; piękne krajobrazy, dobre sceny walk, okropni wysłannicy zła. Historia jest dość przewidywalna, ale całość jest naprawdę dobra, nie nudzi, wciąga, są momenty na refleksję i momenty gdzie akcja bierze górę.
Odtwórca głównej roli - James Purefoy- jest niesamowity. Charyzma, strój, głos, naprawdę przykuwa uwagę.
Solomon Kane jest określany jako fantastyka dla dorosłych i absolutnie się zgadzam z tym stwierdzeniem. Polecam!

czwartek, 26 sierpnia 2010

106. The Expendables

Film akcji do kwadratu, wybuchowy do sześcianu, głośny do n-tej potęgi. Do tego plejada gwiazd, i to nie jakaś tam dwuosobowa plejada. Same sławy tam grają, widać, że się chłopaki dobrze bawią: biegają z karabinami i nożami różnej wielkości, rzucają granaty, piorą się po mordach i to wszystko przerywają tylko mocnymi tekstami lub ewentualnie - rzadko- męską rozmową o życiu i śmierci. Są też kobiety, a jakże - jedna jest na chwilę, druga przewija się przez cały film i obydwie mają wypisane słowo "kłopoty" na czole. Generalnie jest masakra, totalna rozwałka i się dzieje, fabuła jakaś tam jest, ale w sumie nie o to chodzi. Chodzi o to, że chłopaki chcieli pokazać, że jeszcze potrafią skopać komuś tyłek i wypruć flaki, i dali radę:)

wtorek, 24 sierpnia 2010

105. Black Death


Ponury film, którego akcja osadzona jest w średniowieczu. Młody mnich ma poprowadzić grupkę rycerzy do wioski, której nie dotknęła zaraza - istnieje podejrzenie, że to ognisko szatańskich praktyk i nekromancji. Krew się leje, rycerze są okrutni, mnich jak ta rozdarta sosna - między Bogiem a kobietą. Średni moim zdaniem i depresyjnie smętny.

niedziela, 22 sierpnia 2010

104. Centurion

O czym jest film można przeczytać w recenzjach. Ja napiszę tylko tyle, że jest PIĘKNY. Można wciskać pauzę co sekunda i co sekunda jest niesamowite ujęcie, dopracowane w najmniejszym detalu. Uczta dla oczu, dawno nie widziałam tak wypieszczonego wizualnie filmu, a efektów specjalnych jest niewiele.