środa, 27 kwietnia 2011

Projekt szczęście - Gretchen Rubin

Zając przyniósł mi w darze książkę Gretchen Rubin "Projekt szczęście". Autorka, mężatka, matka dwójki dzieci, dość poczytna pisarka (wspomina o swoich książkach, głównie biografiach) o ustabilizowanej sytuacji rodzinno-finansowej pewnego dnia dochodzi do wniosku, że z życia da się wycisnąć więcej. Pytanie tylko, jak dokładnie to zrobić. Gretchen postanawia, że przez kolejne 12 miesięcy będzie się starać "zmienić swoje życie, nie zmieniając go". Nie chodzi jej o rewolucję, ale o drobne zmiany, które złożone w całość uczynią jej życie lepszym (oczywiście subiektywnie) a ją- bardziej szczęśliwą.
Nie znoszę poradników, ale ta książka nim właściwie nie jest. Po prostu, autorka opisuje miesiąc po miesiącu realizację swoich postanowień. Są różne - od "będę milsza" do "zacieśnię więzy z przyjaciółmi", czy " będę lepszą matką".
Przez rok Gretchen sprząta, porządkuje, organizuje przestrzeń tak, aby sprzyjała komfortowi. Koncentruje się na więzach rodzinnych, stara się być bardziej wyrozumiała dla męża, cierpliwsza dla córek, sympatyczniejsza dla nieznajomych. Dba o swój rozwój, pomaga innym, inwestuje w drobne przyjemności i stara się sprawiać radość bliskim.
Po roku starań odczuwa, że jest szczęśliwsza i spokojniejsza, choć dotrzymywanie wszystkich postanowień jednocześnie jest trudne, a wręcz niemożliwe. Jednak samo podejmowanie próby to już coś.
Książka jest napisana lekkim, prostym językiem. Trochę utopijna - autorka ma masę czasu na samorealizację, a dom prowadzi się cudownie sam. Jednak w gruncie rzeczy to przyjemna lektura, a niektóre pomysły są warte wykorzystania. Ja zacznę od gruntownego sprzątania garderoby, a później może zacznę częściej gryźć się w język zamiast ziać ogniem:)

wtorek, 26 kwietnia 2011

A clash of kings - George R. R. Martin


Druga część fantastycznej sagi. Nie będę dużo pisać, bo sporo napisałam ostatnim razem o części pierwszej. Ta jest jeszcze lepsza niż poprzedniczka i wciąga z butami, niesamowita sprawa. Serial HBO już jest, wczoraj oglądaliśmy drugi odcinek. Świetna ekranizacja wybitnego dzieła. Polecam i wersję drukowaną i telewizyjną.

wtorek, 12 kwietnia 2011

44. Megamind


Bez zbędnej dydaktyki, tak częstej w filmach dla dzieci (a tak naprawdę dla dorosłych). Bardzo zabawne dialogi, świetne postaci, temat superbohaterów zawsze na czasie. Oczywiście animacje na najwyższym poziomie i happy end. Nie ucierpiało żadne zwierzątko, złych spotkała kara, a dobrzy zdobyli dziewczynę:) Przesympatyczny wyluzowywacz.

43. Fair game


Oparta na faktach historia agentki CIA, która dążąc do prawdy staje się niewygodna. Karą, która ją za to spotyka, jest publiczne ujawnienie jej danych i wstrzymanie wszystkich operacji. Czyli coś, po czym agent generalnie staje się nikim, jeśli nie wrogiem publicznym. Sytuacja dotyczy domniemanej irackiej broni masowego rażenia, której -jak wiemy- nigdy nie było. Agentka i jej mąż różnymi źródłami dochodzą do tej prawdy, jednak ujawniając ją ściągają sobie na głowę same kłopoty, bo wojna już się toczy.
Świetna kreacja Naomi Watts, nieskazitelnej profesjonalistki, i Seana Penn'a, który tu wygląda na 15 lat starszego niż w rzeczywistości, zmęczonego życiem faceta. Dobrze pokazany mechanizm brnięcia w nieprawdę i zaprzeczaniu oczywistościom tylko po to, żeby usprawiedliwić swoje idiotyczne błędy. I to, jak łatwo w pięć minut zamienić czyjeś życie w piekło i z bohatera zrobić potwora.

42. Lucky Number Slevin

Trochę gangsterki, wielu bohaterów, ciekawe dialogi i zamotana historia. Plus plejada gwiazd - Willis, Hartnett, Freeman i Lucy Liu na dokładkę. Film nie najnowszy, ale interesujący, nietypowy jak na amerykański mainstream, ma to "coś".

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

41. Inside job

Kompleksowa analiza przyczyn niedawnego kryzysu. Dużo ekonomicznej gadaniny, jednak warto obejrzeć, bo wnioski do wyciągnięcia są jasne. Bardzo jestem ciekawa, jak sobie da radę zbawca Obama w następnych wyborach... W filmie narratorem jest Matt Damon, bardzo dobre zdjęcia, wielu profesjonalistów poproszonych o komentarz. Cenna i celna produkcja, nagrodzona Oscarem.

niedziela, 3 kwietnia 2011

40. Wild target

Brytyjska komedia o płatnym zabójcy, któremu trafia się do zabicia przeurocza kobieta. W roli zabójcy Bill Nighy, rola żeńska - Emily Blunt (nie sposób oderwać od niej wzrok, a do tego ma niesamowite ciuchy:) plus Rupert Grint (okazuje się, że jak nie jest mdławym kolegą Harry'ego P., to jest całkiem dorzeczny). Jak to u Brytyjczyków, humor specyficzny, różne dziwne sytuacje, panowie w garniturach no i pościgi w Mini, a do tego Londyn migający w tle. Naprawdę fajny filmik. Amerykańskie badziewie niech się schowa głęboko pod ziemię.

piątek, 1 kwietnia 2011

39. Superbad


Masakra, nie film. Można się było uśmiechnąć przez pierwszy kwadrans, a później żarty były już tak słabe, żenujące i monotematyczne, że szkoda nam było życia i przerwaliśmy projekcję w połowie. Tego się nie da oglądać. Seth Rogen, który tu akurat gra policjanta, był zamieszany w pisanie scenariusza. Tak generalnie to grywa w durnych filmach (Knocked up, na przykład), lub pisze durnowate scenariusze. Grał też w Green Hornet i to chyba była jego życiowa rola, pewnie dlatego, że za dużo nie mówił. W każdym razie jak on jest w jakimś filmie, to warto się zastanowić, czy to jest w ogóle oglądalne.
Tak poza tym w rolach głównych - przyjaciół z liceum w drodze na imprezę, z misją: kupić alkohol- Michael Cera (żal było patrzeć na niego mając w głowie wybitnie śmiesznego Scott'a Pilgrima) i Jonah Hill (etatowy idiota we wszystkich debilnych amerykańskich komediach).
Podsumowując: odradzamy.