sobota, 14 maja 2011

50. Gnomeo & Juliet

Romeo i Julia, tyle, że z happy endem i w wykonaniu krasnali ogrodowych z rywalizujących ogródków. Piękny, kolorowy, radosny filmik, a do tego świetne piosenki i muzyka instrumentalna głównie w wykonaniu Eltona Johna. Bardzo relaksująca, miła, optymistyczna bajeczka.

piątek, 13 maja 2011

49. Old school

Świetny film! Reżyserował Todd Phillips, twórca Hangover. Klimat podobny, tylko parę lat wcześniej. Grupa kumpli, różne życiowe zawirowania i niekończąca się impreza. Podczas oglądania tego filmu nie można się nie śmiać. Naprawdę dobra komedia bez wulgaryzowania i słabych żartów. Plus genialna muzyka.

48. Mr. Nice


Historia życia Howarda Marksa, "kultowego" brytyjskiego dilera. Trochę smutna, trochę straszna, bez pouczania. Generalnie luksusowo, z krótkim więziennym epizodem. Warto zobaczyć, każda aktorska kreacja w tym filmie to perełka. A Rhys Ifans w tytułowej roli jak w najlepszym garniturze na miarę.

47. Forgetting Sarah Marshall

Taka sobie komedyjka, z serii "na lato"; warto obejrzeć sceny z Russelem Brandem - jak zwykle w formie:)

wtorek, 3 maja 2011

Każdy może gotować - Jamie Oliver



Na imieniny dostałem od małżonki książkę telewizyjnej osobowości kuchennej Jamiego Olivera pod tytułem „Każdy może gotować”. Wydawnictwo to kompleksowo podchodzi do zagadnienia książki kucharskiej i poza fantastycznymi przepisami są tam porady jakie akcesoria przydałby się w kuchni i co warto mieć permanentnie zarówno w spiżarni jak zamrażarce. Przepisy zawarte w tej książce są podzielone tematycznie na zupy, potrawy z mięsa, azjatyckie, curry itd. co ułatwia wyszukanie odpowiedniego dania do przygotowania. Nie jest to moja pierwsza przygoda z gotowaniem (mógłbym nawet zaliczyć to zajęcie do mojego hobby), a książka zdaje się jest zaadresowana do początkujących i reklamuje się, że każdy nauczy się gotować w 24h. Jest to bardzo miła inspiracja do codziennego gotowania. Razem z Hedonistką przetestowaliśmy już kurczaka Korma, przepyszny sernik z polewą malinową i Hamburgery z pięknej wołowiny bez grama tłuszczu. Nasze „prace” możecie podziwiać na zdjęciach. Miłe jest to, że gotowe dania wyglądają jak w książce. Polecam wszystkim, którzy chcą zacząć swoją przygodę z gotowaniem, jak i zaprawionym w bojach.



46. Burke & Hare


Szkocja, dziewiętnasty wiek. Burke i Hare co chwilę wymyślają złoty interes, który ma im przynieść fortunę, jednak niewiele z tego wychodzi. Aż pewnego dnia trafiają do znanego w Edynburgu lekarza prowadzącego szkołę dla adeptów sztuki lekarskiej. Lekarz ma spory problem, bo konkurencja zabiera mu wszystkie trupy, a te – jak wiadomo, są potrzebne do badań. Tu pojawia się szansa dla głównych bohaterów – obiecują zaopatrzyć akademię w to, czego potrzebuje najbardziej. Okazuje się jednak, że „produkcja” materiału badawczego to nie taka prosta sprawa, bo trzeba ludzi po prostu... zabijać. Jednak pieniądze z tego są tak oszałamiające, że wkrótce Burke i Hare zapominają o drobnych niewygodach i interes rusza pełną parą...
Historia na faktach, komedia bardzo brytyjska, a humor czarny.

poniedziałek, 2 maja 2011

45. Thor


Uwielbiamy filmowe adaptacje komiksów, więc pójście na film „Thor” było oczywiste. Nie dane nam było zobaczyć go w starej, dobrej technologii 2D, za którą bardzo tęsknimy. Otrzymaliśmy niewygodne okulary, rozsiedliśmy się w fotelach i zaczęło się.

Reżyser bardzo się gimnastykował, żeby streścić ponad 50 lat zawiłego komiksu w ciągu dwóch godzin. Zaowocowało to pobieżnym skakaniem po najróżnorodniejszych wątkach. Film pokazuje dwa plany – współczesne USA i siedzibę skandynawskich bogów. Bohater całej historii zostaje pozbawiony mocy i zesłany na Ziemię, w dużym skrócie mówiąc. W domu zostawia zazdrosnego brata i zdenerwowanego ojca, oraz grupkę przyjaciół.

Na Ziemi ląduje na samochodzie uroczej pani astrofizyk i niestety, ale ten wątek jest boleśnie eksploatowany. W głównej roli kobiecej ziemskiej występuje Natalie Portman. Może akurat miała dwa dni wolnego i ktoś ją tam wcisnął, żeby podnieść sprzedaż, bo generalnie mogło się obyć i bez niej.

Thor na Ziemi szuka nie wiadomo czego, niby jest nieokrzesany, ale generalnie nic go nie dziwi, nawet piwko w barze wypije. W boskiej siedzibie wkłada czerwoną pelerynkę i robi za mocnego w gębie i nie tylko.

Podsumowując – jeśli ktoś czytał komiksy to pewnie się połapie w mnogości skoków myślowo-przestrzennych. Jeśli ktoś nie czytał, to nie dostanie nic. Film nie ma właściwie żadnej fabuły, 3D jest beznadziejne, i jeżeli ktoś uważa, że komiksy są głupie (choć nie są!) to niestety się w tym utwierdzi... Pozostaje czekać na kolejne zapowiadane adaptacje, które być może pozwolą puścić ten chłam w niepamięć. O aktorach nawet nie wspominam. Portman karierę już zrobiła, reszta pewnie skończy na tym filmie.