poniedziałek, 24 października 2011

Berliner Kindl Bock Hell

Zimno! Czas na mocne piwa! w telegraficznym skrócie prezentuję wam tego niemieckiego koźlaka:
zapach: w zasadzie niewyczuwalny,
piana: obfita, gruboziarnista, kremowa,
kolor: jak na bocka to coś za jasny,
gaz: dobrze nagazowane,
smak: treściwy, czuć moc tego piwa, choć nie czuć alkoholu, sporo goryczki, słodowe nuty na drugim planie.
Daje rade, ale polecam bardziej koźlaka z Ambera.

90 - 92 Komedie


Dobra komedia jest idealna na wszystkie smutki, jednak zabawną komedię w dzisiejszych czasach znaleźć trudno. Na przestrzeni ostatnich miesięcy obejrzeliśmy trzy filmy pretendujące do miana produkcji zabawowej i rozrywkowej. Wrażenia są bardzo różne.

Pierwsza to "Cedar Rapids", komedia niszowa. Opowiada historię życiowego sieroty Tima, który całe życie spędził w rodzinnej wiosce w USA, nigdy nie ruszał się po za jej obręb, nie mówiąc już o takich atrakcjach jak nocowanie w hotelu czy lot samolotem. Tim - w wyniku bardzo dziwnego zbiegu okoliczności - ma okazję przeżyć wiele nowości jednocześnie w związku z delegacją na którą zostaje wysłany w trybie pilnym i niespodziewanym. Ląduje więc w hotelu, wraz z dziesiątkami innych agentów ubezpieczeniowych i... dzieje się. Film jest zaskakujący i nietypowy, toczy się w swoim tempie, jest momentami zabawny, czasem trochę smutny, ale to miła odskocznia od papki serwowanej teraz wszędzie. W roli głównej koleś bez zęba z "Hangover" - Ed Helms.

Druga komedia to "Arthur". Jak się okazuje w trakcie - nieco romantyczna. Bogaty facet z syndromem Piotrusia Pana musi się pilnie ożenić, żeby nie zostać wydziedziczonym. Matka podsuwa mu kandydatkę - mającą dolary w oczach, napaloną na wszystko co się rusza panią prezes o boskich kształtach. Arthurowi generalnie też chodzi tylko o kasę, więc nie wzrusza go małżeństwo pod przymusem, dopóki oczywiście nie spotyka na swojej drodze prawdziwej miłości (motyw znany i oklepany, ale tu ma parę złotych momentów). Cudowną postacią w tym filmie jest niania głównego bohatera, którą gra Hellen Mirren, dla niej warto ten film obejrzeć, choć nie jest za mocny. To kolejna produkcja bazująca na dziwnym uroku i zachowaniu Russel'a Brand'a. Ja tam go lubię, choć mam świadomość, że jest ogólnie męczący. Generalnie jako film: trzy, jako komedia: dwa, szóstka za Mirren.

Trzeci film to "Horrible Bosses". Tutaj nie ma żadnych pytań i zastrzeżeń, film w kategorii "komedia" wygrywa. Jest zabawny, bez chamskich dowcipów, ciągle coś się dzieje i jest świetnie obsadzony. Historia też jest super - trzech przyjaciół tak nienawidzi swoich szefów, że marzą o ich śmierci i zawiązują pakt, żeby słowa obrócić w czyny. Nie są jednak zbyt biegli w sztuce snucia intryg, nie mówiąc o mordowaniu, więc nie wszystko idzie zgodnie z planem. W roli szefów z piekła rodem - doskonali w swoich rolach Kevin Spacey, Jennifer Aniston (przekonująca dentystka - nimfomanka) i Colin Farrell. Bardzo polecamy ten film, już dawno nie było tak dobrej komedii!

niedziela, 23 października 2011

88. Colombiana i 89. Hanna


Colombiana i Hanna - dwa filmy sensacyjne, których bohaterkami są kobieta i dziewczynka. Mottem pierwszego filmu są słowa "Revenge is beautiful". Faktycznie, Zoe Saldana w roli doskonałej i finezyjnej morderczyni wygląda przepięknie. Colombianę poznajemy, gdy jest małą dziewczynką, która poprzysięga zemstę na mordercy rodziców. Później przenosimy się do czasów, gdy jest młodą kobietą, biegłą w sztuce mordowania i ucieczki. Film jest nieco nierówny - część sensacyjna jest super, ale kiedy bohaterką zaczynają targać emocje i zaczyna za dużo myśleć, wtedy robi się histerycznie i nudnawo. Na szczęście akcji jest więcej niż refleksji, a cały film na plus.

Motto Hanny to "Adapt or die". Hanna jest dzieckiem, które całe życie spędziło w lesie, polując na łosie i czytając stare książki. Jedynym towarzyszem na pustkowiu zasypanym śniegiem jest jej ojciec. Nadchodzi jednak dzień, gdy Hanna czuje się gotowa na opuszczenie bezpiecznego domu. Zderzenie ze światem okazuje się niełatwe, a na jaw wychodzą tajemnice, których poznanie ma straszne konsekwencje. Film jest ciekawy, dość zaskakujący, realizowany w pięknych i odjazdowych sceneriach. Uwagę przykuwa Saoirse Ronan (grała w Lovely Bones); ciekawą postać stworzyła także Cate Blanchett. Warto obejrzeć.

sobota, 22 października 2011

Flying Dog - Doggie Style

Moje "prawdziwe" piwo zza wielkiej (Budweiser czy Miller się nie liczy ;)) wody z rzemieślniczego browaru Flying Dog. Piwo uwarzone w stylu klasycznego Pale Ale posiadało kolor bursztynowy i bardzo miłą gęstą piane, która utrzymywała się do końca degustacji. Zapach cudowny, owocowy i bardzo chmielowy zarazem. W smaku na pierwszym planie jest aromatyczna chmielowa goryczka i owoce cytrusowe, później miły słodowy finisz. Nagazowanie średnie, idealnie pasujące do stylu. Wisienką na torcie jest bardzo ciekawa etykieta nawiązująca do ekscentrycznego belgijskiego stylu.

Brew Masters


„Brew Masters” to serial Discovery poświęcony perypetiom browaru rzemieślniczego Dogfish Head z USA. Na jego czele stoi Sam Calagione, bardzo charyzmatyczna postać z amerykańskiego rynku piwnego. Oglądając przygody Sama i jego współpracowników możemy dowiedzieć się szczegółów z produkcji piwa, jego historii, a także jak prowadzić i rozwijać mały rzemieślniczy browar. „Brew Masters” pokazuje, że świat nie składa się tylko z bezsmakowych nudnych komercyjnych pilsów, a piwa zagraniczne to znacznie więcej niż Carlsberg i Heineken. Program ma bardzo ciekawą formułę. Z jednej strony towarzyszymy Samowi w inspirujących podróżach dookoła świata w poszukiwaniu zaginionych receptur czy pomysłów na piwo dla Sony Music, a z drugiej patrzymy na rozwój i codzienną prace browaru Dogfish Head. Seria składa się z 6 odcinków i została wyprodukowana przez moją ulubioną postać ze świata kulinarnego - Anthony Bourdain. Discovery Channel zdjął program po naciskach wielkich piwnych korporacji, które również spowodowały że w Stanach zostało wyemitowanych tylko 5 z oryginalnych 6 odcinków. Polecam wszystkim ciekawych dobrego piwa i jedzenia.

czwartek, 20 października 2011

87. Green Lantern


Strasznie słabe recenzje dostał ten film, niezasłużenie. Nie jest wprawdzie tak mroczny i skomplikowany jak na przykład Batman, ale daje radę. Historia jest typowa - luzak z problemami zostaje obarczony misją ratowania świata. W pakiecie dostaje fajny strój i możliwość poruszania się w alternatywnym wszechświecie. Oczywiście na początku ma z tym problem, jednak w końcu decyduje się stanąć na wysokości zadania. Jest też urodziwa laska, która robi do niego maślane oczy i genialny zły charakter, który staje mu na drodze. Film jest pełen szałowych efektów specjalnych, dzieje się dużo, można się wyluzować i miło spędzić czas. Jeśli od filmu tego typu oczekuje się nie wiadomo jakiej głębi, to raczej nie spełni tego oczekiwania. W zakresie filmu rozrywkowego niczego mu nie brakuje.

86. Hangover II


Pierwszy Hangover uwielbiamy, niestety druga część szału nie robi. Oczywiście, wiadomo było, że będzie bardzo podobnie, ale nie na tym polega problem. Główną wadą tego filmu jest to, że jest taki sobie. W pierwszej części żarty były naprawdę zabawne, dużo się działo i miało jakąś logikę. W drugim filmie wszystko jest naciągane, a fajne momenty się zdarzają, ale nie przeważają. Tragedii nie ma, ale to już nie to.

wtorek, 11 października 2011

85. Transformers 3


Wszystko w tym filmie jest na właściwym miejscu, i dziwi nas fakt, że zebrał generalnie mało entuzjastyczne recenzje. Pierwsze pół godziny to prawdziwy majstersztyk, godny Oscara - połączenie tego, co zdarzyło się naprawdę (lądowanie na Księżycu) z fikcją Transformersową. Zapiera dech. Pozostałe ponad dwie godziny filmu też są super. W głównej roli żeńskiej zblazowaną Megan Fox zastąpiła Rosie Huntington-Whiteley, na którą nie można patrzeć bez mrużenia oczu (napompowane usta, brytyjski akcent, nogi do nieba, wszystko takie super, że aż śmieszne, jednak wpisuje się w konwencję filmu). W głównej roli męskiej niezrównany Shia LaBeouf, który znowu musi ratować świat i znowu daje radę. W tle i na pierwszym planie - przepiękne samochody, dzielni żołnierze i małe Deceptikony, które przeszły na właściwą stronę mocy i wyskakują ze złośliwymi tekstami w najmniej odpowiednich momentach. Sceny walk - niesamowite, rozmach przyprawiający o zawrót głowy i do tego wszystkiego JEST fabuła.

Dzieje się w tym filmie zbyt wiele, żeby wszystko streścić, więc polecamy obejrzenie. Długo czekaliśmy na możliwość zobaczenia tego filmu w idealnej kopii we własnym domu i po raz kolejny okazało się, że bez 3D film jest doskonały. Warto było czekać.

Katherine Neville - Ósemka i Gra


Książki Katherine Neville wpadły w moje ręce przypadkiem i cieszę się z tego powodu. Po kompletnym zaczytaniu się w książkach Martina potrzebowałam dla równowagi czegoś sensacyjnego i lżejszego i te książki świetnie się spisały. Głównym bohaterem obydwu części jest tajemniczy komplet szachowy, o niespotykanej mocy. Na świecie, w wielu miejscach toczy się Gra, a figurami szachowymi są żywi ludzie. W jednej i drugiej opowieści mamy do czynienia z dwoma planami czasowymi - jednym współczesnym, drugim - 18/19 wiek. Przez książkę przewija się wiele postaci historycznych, ciekawie wplecionych w główny wątek. Narratorkami opowieści są głównie kobiety, miła odmiana. Polecam jako dobrą sensację, ogromny plus za wątek szachowy - autorka zrobiła naprawdę wnikliwy research na ten temat. Książki są pisane prostym, ale wciągającym językiem i ciężko się od nich oderwać. Fajna rozrywka.

piątek, 7 października 2011

Suits

Suits to serial prawniczy, którego akcja rozgrywa się w New York (tak właściwie filmowany jest w Ontario, ale wrażenie ma być NY). Jeśli komuś na hasło "serial prawniczy" zapala się lampka "Ally McBeal", to musimy ostrzec, że nic w tym guście, ani rodzaju.

Głównymi bohaterami są: Harvey - kipiący pewnością siebie prawnik z wieloletnim doświadczeniem, pracujący w firmie obracającej milionami dolarów. Zupełnie przypadkiem, w wyniku przedziwnego zbiegu okoliczności jego asystentem staje się Mike Ross- młody człowiek o niezwykłym umyśle i totalnie pokręconym życiorysie. Harvey jest prawniczym Supermanem, a Mike dopiero się uczy, jednak razem tworzą dream team. Łączy ich nie tylko praca, ale też kilka tajemnic.

Cały serial opiera się na niesamowitej chemii, jaką mają aktorzy w tym serialu - Harvey i Mike co chwila łapią się za słówka, a Harvey traktuje młodego jak swojego niewolnika, i niemiłosiernie sobie z niego drwi. Jednak i on sam ma nieco pod górę - szefowa zawsze pilnuje, żeby nie pękł z samozachwytu, a jeden z biurowych kolegów tylko czeka na jego potknięcie. Do tego sprawy są naprawdę ciekawe, sposoby działania Suits- nietuzinkowe, akcja jest szybka i wciągająca nawet dla kogoś, dla kogo prawo jest obcą materią. W głównych rolach - Gabriel Macht (facet jak wyjęty z lat 50-tych, nienaganny garnitur, pełne opanowanie, wyższość w spojrzeniu); Patrick J. Adams (podobny dokładnie do wszystkich studentów świata, i nadawałby się na nowego Spidermana, ten typ),a do tego boska Gina Torres w roli szefowej.

Polecamy, seria ma 12 odcinków i obejrzeliśmy na trzy raty, wciąga!

niedziela, 2 października 2011

Pierogarnia Pod Blaszanym Kotem


Dziś podczas wycieczki do Torunia zgłodnieliśmy, więc postanowiliśmy znaleźć jakieś fajne miejsce, gdzie nas nakarmią. Szukaliśmy na Rynku Staromiejskim. Najpierw weszliśmy do Pasta & Basta, gdzie spędziliśmy 2 minuty, ponieważ obok siedziało dziecko, które nas irytowało swoją paplaniną. Poza tym w lokalu było koszmarnie ciemno. Stamtąd poszliśmy do Sioux'a, gdzie udało nam się tylko na chwilę znaleźć miejsce wolne od dzieci. Nawet wybraliśmy dania (choć ceny trudno nazwać rozsądnymi), ale przez 5 minut od momentu zamknięcia karty żaden kelner się nami nie zainteresował, więc też wyszliśmy.

Mając nadzieję, że do trzech razy sztuka udaliśmy się do Pierogarni Pod Blaszanym Kotem, Rynek Staromiejski 8. Miejsce jest malutkie, w piwnicy, a wystrój bardzo prosty. Zwykłe drewniane stoły i krzesła. Jednak na każdym stole jest inny, kolorowy obrus, a główną ozdobę lokalu stanowią najróżniejsze figurki i malunki kotów. Specjalnością lokalu są pierogi, wybór jest bardzo duży, ceny bajeczne, a porcje ogromne. My skusiliśmy się dziś na pierogi z kaszanką i cebulką i okazało się to cudownym i smacznym połączeniem. Porcja 8 pierogów to calutki talerz pyszności, jest też opcja 12 sztuk. Wszystko jest bardzo ładnie podane, na stolikach panuje idealny porządek, pierogi są świeże i robione od ręki, a na swoje zamówienie czekaliśmy jakieś 10 minut. W całym lokalu mieści się około 25 osób, więc można liczyć na spokój i ciszę i zjeść obiad w kulturalnych warunkach. Bardzo zachęcamy do odwiedzenia tej Pierogarni, bo jest smacznie, tanio i miło. Strona internetowa tu.