wtorek, 28 czerwca 2011

The Borgias

Skończyliśmy oglądać pierwszy sezon serialu The Borgias i bardzo nam się spodobał. Rodzina Borgiów i ich perypetie to doskonały materiał na scenariusz, a do tego stacja Showtime nie żałowała pieniędzy na kostiumy i dekoracje. Świetnie dobrano też aktorów.

W roli głowy rodziny – Rodrigo Borgia, który zostaje papieżem Aleksandrem VI – sam Jeremy Irons, niezwykle przekonywująco odgrywający rolę głowy kościoła (a przy okazji taktyka, dyplomaty, kombinatora, gotowego przehandlować własne dzieci za zaszczyty). Pozostali członkowie zacnego klanu to też niezłe ziółka – dwaj synowie papieża (kardynał skrytobójca i dowódca wojsk- dziwkarz), słodka córka – Lukrecja i papieska konkubina – Julia Farnese.

Na najwyższe pochwały zasługują dekoracje i stroje, wszystko jest misternie zaplanowane, ujęcia przepiękne, suknie zapierające dech, nawet sutanny robią wrażenie precyzją wykonania. Miłe dla oka są także aktorki o niezwykłej urodzie – i tu po raz kolejny pochwała należy się osobie od castingu. Ostatnio dobieranie aktorów wychodzi w serialach niż w filmach...

Podsumowując: The Borgias to trochę Gry o tron, tyle że w kościele. Tam trzeba sypnąć złotem, tu się uśmiechnąć, dobrze wydać córkę za mąż i już można spokojniej siedzieć na najwyższym kościelnym stołku. Poza tym trup ściele się gęsto, intrygi miłosno – polityczne kwitną, a papież siedzi na niebieskim tronie i łaskawie pozwala całować się w rękę.

Warto obejrzeć!

sobota, 25 czerwca 2011

Game of thrones


HBO ma talent do tworzenia wybitnych seriali. I choć słowo „serial” nie zawsze kojarzy się dobrze, to „Gra o tron” jest dziełem sztuki i naprawdę warto poświęcić dziesięć godzin, żeby je obejrzeć.

Dzieło filmowe oparte jest na książce, którą napisał George R.R. Martin. Pierwszy sezon serialu ekranizuje pierwszy tom Sagi Lodu i Ognia. Oczywiście można dyskutować nad wiernością ekranizacji, jednak jak dla nas jest świetna. Jest rzeczą naturalną, że pewne wątki są traktowane pobieżnie, lub też momentami reżyser stosuje skrót myślowy, jednak detale, atmosfera, a przede wszystkim aktorzy są doskonali. Niewątpliwym plusem jest to, że nad całością czuwa autor książki, i to naprawdę widać. Być może dla osoby, która nie czytała powieści fabuła jest zbyt zawiła, ale naprawdę można się wciągnąć.

Cała saga opowiada o tym, co sugeruje tytuł. Gry o tron toczą się bez przerwy, na różne sposoby, ogniem, mieczem, podstępem, intrygą. W pierwszej części serialu poznajemy tak naprawdę wszystkich głównych bohaterów, łączące ich relacje. Zaprezentowane są domy, walczące o tron, ze szczególnym uwielbieniem dla symboli, flag i haseł (każdy wielki ród ma swoje). Plenery nagrywane były głównie w Irlandii Północnej i Szkocji,więc mamy piękne ujęcia, ponure zamki i dojmujące zimno. Część akcji toczy się też w ciepłych rejonach, jak Maroko (tzn. tam kręcono sceny).

Grupa aktorów to osoby znane i popularne (chyba najbardziej znanym z nich jest Sean Bean), ale też młodzi ludzie, nie mający zbyt wielkiego aktorskiego dorobku. Casting został jednak przeprowadzony w sposób niezwykle przemyślany i aktorzy idealnie odpowiadają temu, co opisuje książka.

Fabuła jest bardzo rozbudowana, zaskakująca, pełna zwrotów akcji. Całości dopełnia piękna muzyka, a wizualizacja tego, co napisał Martin jest mistrzowska. Polecamy i czekamy na drugi sezon.


piątek, 17 czerwca 2011

57. Sucker Punch

Masakra to mało powiedziane. Kto dał na to pieniądze? Nie wiemy. Wiemy, że nie da się tego oglądać, bo jest totalnie pozbawione sensu. Tyle komentarza, szkoda czasu.

sobota, 11 czerwca 2011

56. The Adjustment Bureau


Ten film z pogranicza sensacji i sci-fi mówi chyba o tym, że niezależnie od tego, co mamy zapisane "w gwiazdach", czy do czego determinuje nas los- warto próbować wyrwać się z utartej ścieżki i walczyć o życie takie jakie nam odpowiada. W głównych rolach - osób nękanych przez Biuro pilnujące, żeby każdy człowiek trzymał się tego, co w księgach zapisane - Matt Damon i absolutnie zjawiskowa Emily Blunt. Film wart obejrzenia, skłania do refleksji.

55. Paul


Świetny film o przybyszu z kosmosu. E.T. było słodkie i wzruszające a Paul pali, klnie i pokazuje tyłek. Na środku autostrady napotykają na niego nasi ulubieńcy - Simon Pegg i Nick Frost - tu w roli dwóch zakręconych fanów komiksów i Strefy 51. Całość jest prześmieszna, choć Paul rzuca mięchem w co drugiej scenie; akcja wartka, aktorzy doskonali (ten duet jest nie do pokonania nawet jak stoi i nic nie mówi). I choć mamy tu wszystko co w takim filmie ma być - czyli facetów w czerni, złego bohatera i latające spodki to naprawdę pokazane w nowy, świeży i radosny sposób. Polecamy jako doskonałą rozrywkę, masa śmiechu gwarantowana.

54. Justin Bieber Never Say Never


Who the fuck is Justin Bieber? - zapytał kiedyś Ozzie Osbourne. Ten film to odpowiedź na to pytanie - o co chodzi z tym całym Bieberem, skąd go wytrzasnęli i czy naprawdę umie śpiewać, grać i tańczyć. Ten filmik, a właściwie zlepek scen z koncertów, zza kulis, wywiadów to studium gwiazdy w czasach youtube i twittera. Nic specjalnego, ale socjologicznie ciekawe.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

53. X-Men first class

Geneza powstania najsłynniejszej grupy mutantów na świecie - X-Menów. Film nie ma słabych stron (jeśli nawet jakieś są, nie będziemy się czepiać). Jest dobra historia, niesamowicie mocna obsada - James McAvoy, Michael Fassbender i Kevin Bacon, doskonałe efekty specjalne (dało radę bez 3D, hurraaaaa!). Film trwa ponad dwie godziny, ale to mija jak chwila, a czas spędzonyw kinie można uznać za dobrze spożytkowany. Polecamy!

piątek, 3 czerwca 2011

52. Unknown

Świetny film, który można obejrzeć tylko raz, bo intryga jest tak zamotana, że cała radość polega na odkrywaniu prawdy. A jaka ona jest widz dowiaduje się na samym końcu filmu. Akcja toczy się w Berlinie. Doktor z żoną przyjeżdżają na ważny kongres, w wyniku nieprzewidzianego wypadku tracą ze sobą kontakt na kilka dni. A kiedy on wraca do hotelu okazuje się, że nikt go nie poznaje, z żoną na czele, nie ma żadnych dokumentów, a rzeczywistość miesza się z przebłyskami z przeszłości, których sam nie rozumie.
Film cały czas trzyma w napięciu i zaskakuje. Świetną rolę zagrał Liam Neeson, dobra jest też Diane Kruger, ładny Berlin, niesamowite zwroty akcji, sceny pościgów. Warto obejrzeć, doskonała rozrywka.

51. Limitless


Ciekawy film, choć po zajawkach może wydawać się kolejną popcornową rozrywką. Jednak ma coś w sobie. Pomysł jest prosty - życiowy nieudacznik odmienia swój los przy pomocy tabletki. Trochę jak w Matrixie, bierze pigułkę i .... odlot. Jego życie zmienia się w wielu aspektach i nie zawsze są to dobre zmiany. Zakończenie ciekawe, fajni aktorzy, akcja toczy się w szybkim tempie. Do środków odurzających nie zniechęca, rekomenduje jedynie rozwagę...