niedziela, 3 czerwca 2012

34. Iron sky


Iron sky na zajawkach wygląda imponująco. I to by było na tyle. Amerykańska misja kosmiczna z czasów „teraz” ląduje na Księżycu. Tam zastaje świat z 1945 roku w niemieckiej wersji. Odpowiednio się witamy, wielbimy Hitlera, takie tam. Jeden z kosmonautów zostaje zabity, a drugi - czarnoskóry - budzi duże i niezdrowe zainteresowanie nazistów. Jest im jednak potrzebny aby wrócić na Ziemię i zdobyć telefony komórkowe, które napędzą kosmiczne nazistowskie maszyny stworzone do podbicia Ziemi. Daliśmy radę wytrwać połowę filmu. Wizualnie jest naprawdę fajnie i ciekawie, chociaż boleśnie stereotypowo. Scenariusz to totalna porażka, jakby to pisał polski kabaret. Nie do końca wiadomo o co chodzi, przerwy między żartami są przydługie, a i same żarty nie za bardzo. Drugą połowę filmu obejrzeliśmy w opcji przyspieszonej i też było nudno. Można sobie darować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz