sobota, 2 października 2010

Glee sezon 1


Glee!!! Serial znalazł się przypadkowo, ale już po obejrzeniu pierwszego odcinka wiedzieliśmy, że będziemy oglądać dalej. Głównymi bohaterami są członkowie tak zwanego „Glee Club”, czyli po naszemu szkolnego chóru. Jest to jednak chór zrzeszający wybitne talenty wokalne, a niekiedy taneczne.
Rzecz dzieje się w liceum, mamy więc środowisko uczniów i nauczycieli, momentami totalnie przerysowane, czasami bardzo zabawne. Podobno „targetem” tego serialu są ludzie w wieku lat mniej więcej trzydziestu, ale myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. W Glee pokazane są typowe młodzieżowe problemy: brak akceptacji i walka o nią, niechciana ciąża, podział na młodzież popularną i nie. Jest też i środowisko nauczycieli.
Opiekunem chóru jest pan Schuester, który marzy o tym, żeby doprowadzić grupę śpiewających dzieciaków do eliminacji regionalnych chórów szkolnych. Idzie mu coraz lepiej, czego nie może znieść nieustannie z nim walcząca wuefistka, zapalona trenerka cheerleaderek – Sue Sylvester. Poza tym Schuester ma żonę – wariatkę, która mocno go oszukuje. Dla przeciwwagi pojawia się postać szkolnej pani pedagog. Genialna, to trzeba zobaczyć, szczególnie jej odjazdowe sweterki w zwierzątka.
Wszystkie perypetie młodzieży i dorosłych są okraszone świetnymi piosenkami wykonywanymi przez barwną ekipę Glee. Co tydzień mają inny motyw przewodni. Jeden z odcinków pierwszej serii został poświęcony twórczości Madonny, inny – Lady Gaga, ale w większości odcinków chór wykonuje różne kawałki, solo, w duetach i wszyscy naraz. Mieszają popowe hiciory z musicalowymi standardami. I to jest powód, dla którego warto oglądać ten serial, muzyka i wykonania są po prostu genialne. Ludzie, którzy tam śpiewają to prawdziwe talenty, aranżacje są cudowne i w moim mp3 playerze piosenki z Glee lecą bez przerwy. Poza tym jest wesoło, kolorowo, a żeby nie było za różowo to jest taka postać jak wspomniana Sue Sylvester, która w pięć minut doprowadziłaby doktora House’a do załamania nerwowego.
Polecamy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz