piątek, 17 września 2010

114., 115. i 116. Saga (muahaha) Zmierzch

Przysiadłam do oglądania Zmierzchu, bo to już trzecia część filmu, a szał nastolatek, a nawet 20 i 30 –latek nie mija, postanowiłam więc sprawdzić, o co chodzi. Hedonista też się zmusił, bo akurat był w delegacji i z braku laku…. Przeczytał, to co napisałam i się pod tym podpisuje.
Obejrzałam wszystko i moje wrażenia w skrócie są takie: część pierwsza: wizualnie super, świetna muzyka. Druga – na siłę kontynuujemy coś, co mogłoby być formą zamkniętą. Trzecia – litości! Ile można?!
Fabuła jest mega naciągana. Generalnie z Twilight jest według mnie ta sama historia co z Harry Potter’em – bierzemy to, co już jest znane, lepimy z tego coś „nowego”, osadzamy na gruncie bliskim nastolatkom i jedziemy odebrać czek. Potter’a nie trawię, po pierwszej części zarzuciłam czytanie, filmów obejrzałam kilka, ale jakiegoś kolosalnego wrażenia nie wywarł na mnie żaden z nich.
Tak na marginesie, to bardzo lubię historie o wampirach i czarodziejach, ale może akurat niekoniecznie te dwie.
Wracając do samego Zmierzchu, to jestem jeszcze pod wrażeniem tego, jak doskonałym jest produktem marketingowym. Jak jedzenie z fastfoodów. Idzie się zjeść ciastko, a pożera się siedem zestawów, bo czegoś tam dosypują. Postaci Belli i Edwarda są „genialnie” skonstruowane. Obydwoje są dość tajemniczy, on to już w ogóle; ona silna, on niedostępny i takie tam. Poza tym są idealni.
Taki funny fact: jest termin na takich cudownych bohaterów: marysuizm.
Gdybym miała piętnaście lat, pewnie lałabym rzewne łzy, marzyłabym o Edwardzie i zazdrościła Belli, że taka piękna, mądra i ma takiego wampira u boku. Jednak mam nieco więcej, i miłość starego faceta do siedemnastki zakrawa mi na pedofilię; on ma przecież ze sto lat…Tak poza tym nieco mnie razi piramidalna ilość bzdur w tym filmie. Piętnastki zapatrzone w Pattisona zapewne to przeoczą, bo jest taki słitaśny, ale ja odpadłam już przy kudłatych wilkołakach. Normalnie „Opowieści z Narnii”. Poza tym, czy naprawdę nikt nie zauważył, że Cullenowie są wampirami? Przez tyle lat? Amerykanie to naprawdę idioci. Że nie wspomnę o rozterkach głównej bohaterki, to dopiero są idiotyzmy.
Doczytałam, że jest czwarty tom książki, która będzie zekranizowany w dwóch częściach (nie zarzynajmy za wcześnie kury znoszącej złote jajka). Poszukałam w Internecie streszczenia i spełniły się moje najczarniejsze przeczucia: będzie ślub i ciąża. Świetnie.
Podsumowując: Zmierzch jest jak romansidła Grocholi, tyle, że bohaterowie mają dziwne oczy i szybko biegają. Więcej różnic nie widzę.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz